Zawsze, gdy przyjeżdzam do domu Rodziców, szturmuję kuchnię i przygotowuję zapasy. Musi być domowa granola, coś słodkiego do popołudniowej kawy, coś do przegryzania podczas pichcenia kolacji, kiedy to otwiera się butelkę wina i powoli przygotowuje stół do wspólnego posiłku. I kiedy już moje słoiczki i słoje się zapełnią - czuję sie pewniej. Jest bezpieczniej. Jest domowo.
| Domowa granola. |
| Ulubione krakersiki serowe z orzechami. |
| W słoju z łakociami tym razem serniko-brownie. |




No comments:
Post a Comment